SuperLiga6 - portal główny
tel. +48 661 536 685 |

3x Warszawa, 1x Chorzów – Podsumowanie turnieju eliminacyjnego do Mistrzostw Polski SL6

3x Warszawa, 1x Chorzów – Podsumowanie turnieju eliminacyjnego do Mistrzostw Polski SL6

Cóż to były za emocje! W niedzielę na obiektach przy ul. Obrońców Tobruku stawiło się czterdzieści drużyn z całej Polski, a ich celem było uzyskanie jednego z czterech biletów uprawniających do udziału w odbywających się 14 lipca Mistrzostwach Polski SuperLigi6. Przed każdym z zawodników stało nie lada wyzwanie, musiał on bowiem mierzyć się nie tylko z przeciwnikami, ale również z panującą aurą – temperatura powietrza oscylowała w okolicach 35 stopni Celsjusza, rozgrzana niemal do czerwoności murawa na warszawskim obiekcie sprawiała jednak, że było zdecydowanie cieplej. Nie wpłynęło to natomiast na jakość turnieju – poziom był bardzo zacięty, a o końcowych rozstrzygnięciach zadecydowały detale. Zapraszamy was na przygotowane przez nas obszerne podsumowanie turnieju.

Faza grupowa:

Zmagania w Grupie A – zgodnie z oczekiwaniami – zdominowali Połczyn Brothers. Srebrni medaliści, niedawno zakończonego sezonu SL6 Warszawa w swoim drugim meczu zaliczyli co prawda wpadkę ze Zmarnowanymi Talentami (1:1), wygrali jednak pozostałe trzy spotkania, w tym ten decydujący – przeciwko Elektrowoźniakowi (3:0), wygrywając ostatecznie rywalizację. Tuż za ich plecami finiszowali rewelacyjni Ukraińcy, którzy bez straty choćby jednego gola wygrali trzy poprzednie mecze, dzięki czemu mogli cieszyć się z awansu z drugiej lokaty. Trzecia lokata przypadła Mazurskiemu Browarowi Ełk – gracze tej ekipy okazali się gorsi od obu wymienionych wcześniej drużyn, a triumfy nad Zmarnowanymi Talentami i Billy Boys Brzezinami finalnie nic im nie dały. Na czwartej pozycji zmagania w grupie zakończyła wspomniana ekipa ZT (4 punkty na koncie), stawkę zamknął z kolei zespół z Brzezin, dla którego była to prawdziwa lekcja minifutbolu od bardziej doświadczonych przeciwników.  BB przegrali niestety komplet meczów, strzelając w nich zaledwie jednego gola.

Grupę B w cuglach wygrała inna warszawska drużyna – Union Of Boys. Bartek Goździewski i jego koledzy podeszli do tych zawodów bardzo pragmatycznie, skupiając się przede wszystkim na osiągnięciu dobrego wyniku. Jak się okazało, przyniosło to skutek. UOB nie byli może nad wyraz efektowni, ale wygrali trzy mecze i jeden zremisowali, z 10 „oczkami” na koncie wywalczając awans do dalszych gier z pierwszego miejsca. Bardzo wyrównana była natomiast walka o drugą lokatę premiującą grą w 1/8 finału. Zwycięsko wyszła z niej drużyna z Mińska Mazowieckiego – Kominki SIM. Kluczowe w tym kontekście okazały się mecze przeciwko Union Of Boys (1:1), a także zwycięstwo nad najgroźniejszym konkurentem – Sempami W-wa (2:1). To właśnie rewelacja wiosennej edycji SL6 stała się jednym z większych rozczarowań podczas tego turnieju, kończąc rywalizację już na fazie grupowej (4 pkt). Taki sam dorobek zgromadzili zawodnicy czwartego KS-u Syfon, piąta pozycja przypadła natomiast BS Joga Bonito Brodnica (2 pkt).

Niewątpliwą rewelacją byli w niedziele gracze Galicii, którzy zupełnie zdominowali wydarzenia w Grupie C. Zespół rodem z Ukrainy rozpoczął zmagania od wygranej 2:0, potem dał natomiast prawdziwy koncert, swój drugi mecz wygrywając dwucyfrową różnicą bramek (10:0)! Mistrzowie 2. Ligi Bemowskiej Szóstek z sezonu wiosennego nie mieli jednak zamiaru odpuszczać, notując potem jeszcze dwie wygrane, choć już nie tak efektowne jak wspomniane wyżej. Awans do dalszych gier wywalczyli również zawodnicy Płyty Karbowskiej Brodnica, którzy oprócz nieznacznej porażki z Galicią (1:2) zanotowali trzy zwycięstwa. Do awansu nieco zabrakło natomiast MKS-owi Żychlin Konin. Zespół ten w druzgocący sposób uległ co prawda zwycięzcy grupy, w pozostałych meczach pokazał się jednak z dobrej strony, pokonując m.in. Dynamo/Otamany II W-wa (3:2). To właśnie kolejna ekipa zza naszej wschodniej granicy jest największym rozczarowaniem tej grupy. Przed turniejem typowaliśmy ich w roli mocnego kandydata do podium, tymczasem zaledwie jedna wygrana w czterech starciach sprawiła, że zakończyli zmagania już po fazie grupowej. Ich łupem padł jedynie mecz z ostatnim w stawce FC Alliansem, którego zawodnicy nie zdołali zdobyć choćby jednego punktu.

Bardzo ciekawą sytuację mieliśmy w Grupie D, gdzie niemal do końca w grze o awans pozostawały aż cztery drużyny. W najlepszej sytuacji był zdecydowanie Offside Wołomin – jego gracze już na kolejkę przed końcem zmagań byli pewni pierwszego miejsca w grupie. To spowodowało, że być może do ostatniego meczu przeciwko Chłopcom z Bielan podeszli na nieco większym luzie, co rywal skrzętnie wykorzystał, wygrywając i zapewniając sobie promocję do 1/8 finału z drugiej lokaty. Zespół Tomasza Miziurkowskiego rozpoczął niedzielę nie najlepiej, brak nominalnego bramkarza spowodował bowiem, że w pierwszym meczu musiał uznać wyższość rywala. Dwie wygrane i remis w dalszej części fazy grupowej spowodował, że ostatecznie osiągnęli oni cel nadrzędny. Trzecia lokata przypadła w udziale LBB Watasze Mińsk Mazowiecki. Drużyna ta w decydującym meczu przegrała 0:1 z Defendersami Warszawa, w praktyce grzebiąc swoje szanse na awans do dalszych gier. Uratować mógł ich jeszcze lider z Wołomina, który jednak – jak napisaliśmy wcześniej – przegrał z ChZB 1:3. Dla „Obrońców” było to z kolei jedyne zwycięstwo w całym turnieju, wcześniej zanotowali bowiem dwa remisy i ponieśli jedną porażkę. Do awansu nie zabrakło im wiele, ale finalnie konkurencja okazała się nieco zbyt mocna. Piąte miejsce zajęła młoda drużyna z Konina – FC Buch. Warto podkreślić, że był to dla nich debiut w turnieju tej rangi, jesteśmy więc pewni, że nabyte doświadczenie zaprocentuje w przyszłości.

W Grupie E bezkonkurencyjny okazał się Niski Press W-wa. Jest to o tyle godne uznania, że zespół ten dysponował w niedzielę niezwykle wąską kadrą – dwa pierwsze mecze musiał rozegrać bez zmian, w kolejnych dysponował natomiast tylko jedną roszadą. Patrząc na warunki panujące na obiekcie przy OT – ogromny szacunek! Panowie nic nie robili sobie z ogromnego upału, notując trzy wygrane i dopiero w ostatniej serii gier po raz pierwszy tracąc punkty. Dziesięć „oczek” zapewniło im natomiast awans do dalszych gier z pierwszego miejsca. Wkrótce dołączyli do nich Markneto Scousers I Katowice. Drużyna ze Śląska pomimo prowadzenia z Niskim Pressem 3:0 przegrała finalnie to starcie 3:4, ale zupełnie jej to nie zdołowało. Trzy kolejne starcia padły ich łupem, wobec czego mogli szykować się do walki w 1/8 finału. Na trzecim miejscu finiszował Pablo Barber Drygały, którego gracze nieznacznie przegrali oba decydujące mecze – najpierw okazali się minimalnie gorsi od Niskiego Pressa (1:2), a następnie, w bezpośrednim pojedynku o awans, w identycznym stosunku ulegli Scousersom. To oznaczało, że zwycięstwa nad czwartym w stawce Centrum Team Tychy (2:1) oraz piątym Marwickiem (1:0) nic im już nie dały. W starciu o uniknięcie zajęcia ostatniego miejsca lepsza okazała się natomiast drużyna z Tychów, która zwyciężyła 1:0. Był to także jedyny zespół zdolny zabrać punkty zwycięzcy grupy (2:2). Marwick zmagania grupowe zakończył natomiast bez choćby jednego zdobytego „oczka”.

Grupę F bez większego problemu wygrali Gramy Czasami. Zespół Krzysztofa Sobolewskiego już na początku czekało niełatwe zadanie, w dwóch pierwszych meczach musiał bowiem mierzyć się z drużynami rodem z Ukrainy – FK Almazem i Impulsem UA. Faworyt sprawił się jednak bardzo dobrze, wygrywając oba spotkania po 1:0, a następnie gromiąc Scousers II Katowice 4:0. To sprawiało, że na kolejkę przed zakończeniem zmagań GC byli już pewni gry w 1/8 finału. To sprawiło najwyraźniej, że w ich szeregi wkradło się zbyt duże rozluźnienie. Znakomicie wykorzystali to Falcons Chorzów, pokonując warszawiaków 2:0 i wywalczając dzięki temu awans z drugiej lokaty. Trzecie miejsce przypadło w udziale Impulsowi UA, który do drużyny ze Śląska stracił zaledwie jedno „oczko”. Na czwartym miejscu finiszowała druga ekipa Scousersów, stawkę zamknął natomiast FK Almaz, który – nie ma co ukrywać – mocno rozczarował.

Świadkami niesamowicie wyrównanej rywalizacji byliśmy w Grupie G, gdzie pierwszą oraz czwartą drużynę dzielił zaledwie jeden punkt! Ostatecznie na szczycie rozgrywki zakończyli gracze FC Hermesa Warszawa, zdobywając 7 punktów i dzięki lepszemu meczowi bezpośredniemu wyprzedzając X-Zone Lublin. Walka do samego końca była jednak bardzo zacięta, z jednopunktową stratą do miejsc dających awans zakończyły bowiem LUZ BLUES Team Tychy (6 pkt) oraz Crimson Boys Warszawa (6 pkt). Szczególnie bolesny taki rozwój wypadków musiał być dla drużyny z Tychów, która w swoim pierwszym meczu zremisowała 1:1 z FC Świerklańcem. Jak się okazało, była to jedyna zdobycz zanotowana przez nominalnych gości w trakcie trwania całego turnieju. Łatwo zatem dojść do wniosku, że w przypadku wygranej z outsiderem to właśnie LBT awansowaliby z pierwszej lokaty. Crimson Boysi potrafili natomiast ograć w bezpośrednim starciu zwycięzcę grupy (2:1 z Hermesem), przegrali natomiast bezpośrednie pojedynki z LUZ BLUES Teamem Tychy (0:2) i X-Zone Lublin (1:4), co w praktyce kosztowało ich awans. Nie zmienia to natomiast faktu, że wszystkie te ekipy zaprezentowały się z bardzo dobrej strony i nie mamy większych wątpliwości, że była to najbardziej wyrównana grupa w całej stawce. Od reszty zespołów odstawał nieco FC Świerklaniec, ale wydaje nam się, że będzie to dla nich znakomite doświadczenie, które w przyszłości może jedynie zaprocentować.

Zmagania w Grupie H padły z kolei łupem KS-u In-Plus NieBrowarek Warszawa. Hybryda KS-u Browarek oraz In-Plusem od początku była przez nas typowana jako jeden z faworytów do końcowego triumfu, co na poziomie grupy jedynie potwierdziła. Trzy wygrane oraz remis sprawiły, że to właśnie zespół ze stolicy – z 10 punktami na koncie – wygrał rywalizację w tej grupie. Rywalizacja o drugą lokatę rozstrzygnęła się tak naprawdę już w pierwszym meczu, w którym Szał Pieroga Na Patelni Łódź rozgromił Beshong Bytom aż 6:0. Drużyna z województwa łódzkiego w kolejnych dwóch meczach zanotowała remis i wygraną, wobec czego na kolejkę przed końcem znaliśmy już dwie drużyny, które zagrają w 1/8 finału. W pojedynku o pierwszą lokatę minimalnie lepszy okazał się In-Plus NieBrowarek (3:2), ekipa z Bytomia może natomiast pluć sobie w brodę, fatalny wynik w pierwszym meczu sprawił bowiem, że ostatecznie nie udało im się wywalczyć awansu. Triumfy nad La Masią Warszawa (4:0) i No Name Team Katowice (4:1) oraz remis z NieBrowarkiem sprawiły bowiem, że fazę grupową zakończyli na trzeciej pozycji, z takim samym dorobkiem punktowym jak ich rywale z Łodzi. Czwartą pozycję zajęli finalnie gracze z Katowic (2 pkt), na piątej zakotwiczyła natomiast warszawska La Masia.

1/8 finału:

Powyższe rozstrzygnięcia oznaczały, że poznaliśmy komplet szesnastu zespołów, które zachowały szansę na awans do Mistrzostw Polski SuperLigi6. Punktualnie o godz. 16:00 i 16:25 rozpoczęły się spotkania 1/8 finału, które miały wyłonić ośmiu ćwierćfinalistów.

Na sektorze A, równo o godzinie 16:00, zameldowali się Połczyn Brothers oraz Kominki SIM Mińsk Mazowiecki. Zdecydowanym faworytem tej rywalizacji był pierwszy z wymienionych zespołów, ale trzeba przyznać, że rywal zawiesił poprzeczkę niesamowicie wysoko. Przez całe 20 minut (w fazie pucharowej rywalizacja została nieco wydłużona) na murawie trwała zażarta walka, a zwycięzcy ubiegłorocznego turnieju eliminacyjnego do Mistrzostw Polski do samego końca nie mogli być pewni swego. Ostatecznie przechylili jednak szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając 2:1  i wywalczając tym samym awans do ćwierćfinałów.

Podobnych problemów na sektorze B nie mieli Union Of Boys, którzy wysoko pokonali Elektrowoźniaka 5:1. Pierwsze fragmenty tego spotkania były jeszcze dość wyrównane – jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze, ale goście z Ukrainy bardzo szybko odpowiedzieli. Wraz z upływem czasu coraz większą przewagę zyskiwali jednak UOB – Bartek Goździewski i spółka bez skrupułów punktowali przeciwnika, nie pozostawiając mu złudzeń, kto zasługuje na awans do dalszych gier. Rozczarowujący wynik sprawił natomiast, że rywale przestali wytrzymywać ciśnienie – jeden z nich otrzymał czerwoną kartkę, w końcówce na boisku zrobiło się także gorąco (i nie mamy tu na myśli warunków pogodowych). Wygrana ekipy w czarnych trykotach nie była natomiast zagrożona.

Mnóstwo emocji mieliśmy za to w starciu pomiędzy Galicią a Chłopcami z Bielan. Jedni i drudzy znają się bardzo dobrze, wiosną rywalizowali bowiem ze sobą na zapleczu SL6. Ligę wygrali wówczas Ukraińcy, ale bezpośrednie starcie padło łupem drużyny Tomka Miziurkowskiego, którzy zwyciężyli 3:2. Podczas niedzielnego starcia mogliśmy zresztą odnaleźć wiele analogii – po raz kolejny byliśmy świadkami bardzo wyrównanego meczu, a obie drużyny prezentowały dużą jakość piłkarską. Nie zmieniło się także najważniejsze rozstrzygnięcie – także i w tym przypadku minimalnie lepsi okazali się ChZB, wygrywając 2:1 i wyszarpując wręcz awans do ćwierćfinałów.

Bez większej historii zakończyło się z kolei starcie na sektorze D, w którym Offside Wołomin pewnie pokonał Płytę Karbowską Brodnica 5:2. Nominalni gospodarze mieli za sobą bardzo udaną fazę grupową, wobec czego mogliśmy upatrywać w nich faworyta tej rywalizacji. Zespół z Wołomina bardzo dobrze wywiązał się z tej roli, umiejętnie punktując przeciwnika i dość pewnie meldując się w kolejnej rundzie.

Upał i wąska kadra w najmniej pożądanym momencie dały się we znaki ekipie Niskiego Pressu. Zespół ze stolicy – ewidentnie wycieńczony fazą grupową – nie był w stanie postawić realnego oporu Falcons Chorzów, przegrywając finalnie 1:4. Nominalni goście ze Śląska dysponowali natomiast zdecydowanie szerszą kadrą, co miało wymierny wpływ na końcowy rezultat. Gospodarzom nie możemy odmówić ogromnej ambicji i woli walki – dali z siebie absolutnego maxa, za co należą im się ogromne brawa. Rywal był jednak poza zasięgiem – chorzowianie zagrali bardzo mądrze i cierpliwie, z zimną krwią punktując zmęczonego przeciwnika.

Ogromne emocje towarzyszyły z kolei starciu Gramy Czasami Warszawa vs Scousers I Katowice. Sam mecz był bardzo wyrównany, a obie ekipy prezentowały bardzo zbliżony poziom. Początek był nieco zachowawczy, jedni i drudzy bali się bowiem popełnić błąd skutkujący stratą gola. Jako pierwsi pomylili się nominalni gospodarze, którzy nie przykryli jednego z rywali przy rzucie rożnym – dobre rozegranie poskutkowało trafieniem na 0:1. W miarę upływu czasu GC odzyskiwali jednak rezon i kilka minut później doprowadzili do remisu. Decydująca bramka padła na niecałe dwie minuty przed końcem, gdy znakomite dogranie Pawła Staniszewskiego z bocznej strefy boiska na gola strzałem głową zamienił Sebastian Szwaja. Katowiczanie rzucili się do rozpaczliwych ataków, ale zwarta obrona ekipy ze stolicy sprawiła, że dowiozła ona prowadzenie 2:1 do końcowego gwizdka i mogła cieszyć się z awansu do najlepszej ósemki.

Zdecydowanie najwięcej emocji mieliśmy podczas starcia pomiędzy FC Hermesem Warszawa a Szałem Pieroga Na Patelni, zakończonego rezultatem 3:4. Co ciekawe, przez większą część meczu to drużyna rodem z Ukrainy miała w tym meczu przewagę, będąc konkretniejszą niż rywal. Gracze zza naszej wschodniej granicy prowadzili 1:0, a następnie – pomimo straty gola samobójczego – wyszli nawet na 3:1. Końcówka była już jednak popisem łodzian, a trzy trafienia z rzędu zapewniły im awans do ¼ finału.

Ostatnim z ćwierćfinalistów został KS NieBrowarek Warszawa. Musimy zresztą przyznać, że nie było to wielkie zaskoczenie. Hybryda KS-u Browarek i In-Plus Pojemnej Haliny mierzyła się przeciwko X-Zone Lublin, nie dając przeciwnikowi większych szans i wygrywając ostatecznie 4:1. Trzeba zresztą przyznać, że był to rezultat w pełni zasłużony. Goście z Lublina zagrali bardzo ambitnie i nie mieli zamiaru odpuszczać faworytowi, ale ten zwyczajnie okazał się zbyt mocny. Gracze ze stolicy do perfekcji opanowali sztukę usypiania rywala, by w odpowiednim momencie podkręcić tempo i wyprowadzić cios. Przeciwko lublinianom sztuka ta udała im się czterokrotnie, dzięki czemu znaleźli się o jeden mały krok od awansu na Mistrzostwa Polski.

Ćwierćfinały:

Aż w trzech spotkaniach ćwierćfinałowych zwycięzcy musieli zostać wyłonieni przy pomocy rzutów karnych. Jednym z nich był pojedynek pomiędzy Połczyn Brothers, a Falcons Chorzów, w regulaminowym czasie gry zakończony remisem 2:2. Trzeba przyznać, że spotkanie to przez długi czas było dość zamknięte, a żadna z drużyn nie chciała mocniej zaryzykować, obawiając się potencjalnej kontry. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gracze z Warszawy, którzy dodatkowo w 15’ podwyższyli – tak się wówczas wydawało – prowadzenie. Gol ten nie został jednak uznany, co wywołało spore poruszenie w szeregach nominalnych gospodarzy. Fakt ten wykorzystali chorzowianie, którzy w krótkim odstępie czasu dwukrotnie trafili do siatki, znajdując się bardzo blisko triumfu. PB walczyli natomiast do końca, doprowadzając ostatecznie do remisu i – co za tym idzie – serii rzutów karnych. W tej minimalnie lepsza okazała się drużyna ze Śląska, która mogła tym samym cieszyć się z awansu na mistrzostwa Polski!

Równie zacięty przebieg miało spotkanie pomiędzy Union Of Boys, a Gramy Czasami. Obie drużyny znają się doskonale, wielokrotnie rywalizowały bowiem ze sobą w rozgrywkach ligowych. Było to widać na boisku – tutaj także mieliśmy do czynienia z dość zamkniętą, bardzo taktyczną rywalizacją. Na pięć minut przed końcem wciąż mieliśmy bezbramkowy remis, a o wskazanie faworyta do awansu było piekielnie trudno. Chwilę później na prowadzenie wyszli jednak UOB, a pechowym strzelcem gola samobójczego okazał się jeden z zawodników GC. Drużyna w czerwonych koszulkach nie miała natomiast zamiaru się poddawać – wycofali oni bramkarza, co w ostatniej minucie przyniosło upragniony skutek. Właśnie wtedy do wyrównania doprowadził Paweł Staniszewski, zapewniając nam dodatkowe emocje w postaci rzutów karnych. Te zdecydowanie lepiej egzekwowali nominalni goście – dwukrotnie umieszczali futbolówkę w bramce rywala, podczas gdy UOB dwukrotnie się pomylili.

Kolejny mecz i kolejna seria rzutów karnych – tym razem w starciu Chłopców z Bielan Warszawa z Szałem Pieroga Na Patelni Łódź. Także i w tym przypadku nie zabrakło zresztą dramaturgii. Jako pierwsi do siatki trafili zawodnicy Tomasza Miziurkowskiego, ale nie cieszyli się nim zbyt długo, kilka minut później mieliśmy już bowiem remis. Co więcej, drużyna z województwa łódzkiego poszła za ciosem i niedługo później to ona znalazła się bliżej półfinałów. Gdy wydawało się, że właśnie takim rozstrzygnięciem zakończy się spotkanie, w ostatniej akcji meczu bramkę na wagę remisu i serii rzutów karnych zdobył dla ChZB Andrzej Łukomski. Podbudowani takim obrotem spraw gracze ze stolicy lepiej trzymali nerwy na wodzy, nieco pewniej strzelając z „wapna” i mogąc w efekcie cieszyć się ze zdobycia biletów na Mistrzostwa Polski SL6!

Jedynym spotkaniem ćwierćfinałowym, które nie zakończyło się w serii jedenastek, był mecz pomiędzy Offsidem Wołomin a KS-em NieBrowarek Warszawa. Nominalni goście zwyciężyli tutaj 4:2 i trudno oprzeć się wrażeniu, że był to triumf w pełni zasłużony. Gracze występujący w niebieskich trykotach wyszli na murawę bardzo pewni siebie, a przez kolejnych 20 minut udało im się potwierdzić swoją wyższość. Musimy natomiast nadmienić, że ekipa z Wołomina zawiesiła poprzeczkę naprawdę wysoko, do końca dzielnie walcząc o korzystny rezultat. Na tak dysponowanego oponenta okazało się to jednak zbyt mało.

Półfinały:

O ile mecze ¼ finału obfitowały w ogromne emocje, o tyle starcia półfinałowe były już starciami bez większej historii. Pierwszym finalistą został KS NieBrowarek Warszawa, który w pojedynku dwóch drużyn ze stolicy nie dał szans Gramy Czasami, wygrywając 4:0. Po nominalnych gospodarzach widać już było ogromne zmęczenie turniejem, a jakby tego było mało, ich kadra została jeszcze zdziesiątkowana przez urazy. Faworyt bawił się natomiast na boisku, bez najmniejszych problemów wypracowując sobie przewagę i w kolejnych minutach konsekwentnie ją podwyższając. GC spróbowali nawet manewru z grą lotnym bramkarzem, ale na nic się to zdało, nie udało im się bowiem zanotować choćby trafienia honorowego.

Podobne słowa co w przypadku GC, możemy także napisać o Chłopcach z Bielan. Drużyna ta była już ewidentnie zmęczona niedzielną rywalizacją w ogromnym upale, a swoje zrobił chyba też fakt awansu do turnieju głównego Mistrzostw Polski SL6. Falcons Chorzów mieli natomiast zdecydowanie więcej sił, dzięki czemu pewnie wygrali 4:1 i także mogli cieszyć się do awansu do finału. Jest to zresztą niesamowita historia, biorąc pod uwagę fakt, że byli oni blisko wyeliminowania już w fazie grupowej. Wówczas – w decydującym starciu – pokonali 2:0 Gramy Czasami Warszawa, a potem potrafili wyeliminować także jednego z faworytów do złota – Połczyn Brothers. Gra w wielkim finale była więc dla nich wspaniałą i – podkreślmy to – zasłużoną nagrodą. ChZB musieli natomiast zewrzeć szyki i zmobilizować się do meczu o brązowe medale.

Mecz o trzecie miejsce:

W „małym finale” spotkały się dwie warszawskie drużyny – Chłopcy z Bielan oraz Gramy Czasami. Jedni i drudzy jechali już wówczas „na oparach”, a ponadto nominalni goście mieli w swoich szeregach szpital. Kontuzja bramkarza spowodowała dodatkowo, że całe to spotkanie rozegrali… z lotnym golkiperem. Manewr ten okazał się całkiem skuteczny, choć to rywale dwukrotnie w tym starciu obejmowali prowadzenie – najpierw po golu samobójczym, a następnie dzięki trafieniu Andrzeja Łukomskiego. Ten drugi gol padł na ok. 90 sekund przed końcem i wydawało się wówczas, że to ChZB sięgną po trzecią lokatę. Chwilę później do wyrównania (po raz kolejny w tym turnieju!) doprowadził Paweł Staniszewski, dając sobie i swoim kolegom szansę na przechylenie szali zwycięstwa w rzutach karnych. Tak się jednak nie stało – z „wapna” minimalnie lepiej uderzali gracze w czarno-złotych trykotach, triumfując ostatecznie 5:4 i sięgając po brązowe medale. GC musieli zadowolić się czwartą pozycją, najważniejsze jest jednak to, że i oni byli już wówczas pewni gry w Mistrzostwach Polski SL6.

Finał:

Wielki finał pomiędzy Falcons Chorzów a KS-em NieBrowarek Warszawa zaczął się zgodnie z przewidywaniami – goście, grający z wysoko wysuniętym bramkarzem, długo i cierpliwie rozgrywali piłkę, czekając na dogodną okazję do przyspieszenia i wyprowadzenia pierwszego ciosu. Ten zadali jednak rywale, którzy po bardzo składnej akcji, nieco nieoczekiwanie wyszli na prowadzenie 1:0. Nominalni goście nie wydawali się natomiast zdezorientowani takim obrotem spraw i w dalszym ciągu spokojnie budowali swoje akcje. To dość szybko przyniosło oczekiwany skutek, po ledwie kilku minutach do wyrównania płaskim strzałem doprowadził Tomasz Pietrzak. W kolejnych fragmentach faworyt kontynuował swoją grę, co w efekcie dało im prowadzenie – pierwszy strzał obronił jeszcze golkiper chorzowian, przy dobitce Maksa Himela był już natomiast bezradny. Losy meczu rozstrzygnęły się w 18’, gdy po bardzo składnej akcji rezultat na 3:1 ustalił strzałem do pustej bramki Patryk Wielgosz.

Podsumowanie:

Na początku chcielibyśmy gorąco podziękować każdej z drużyn obecnych w minioną niedzielę na obiektach przy ul. Obrońców Tobruku. Pomimo wysokiej temperatury i żaru lejącego się z nieba zawody stały na naprawdę wysokim poziomie, a dramaturgią można by obdzielić niejedne rozgrywki. Serdeczne gratulacje składamy szczególnie czterem drużynom, który wywalczyły sobie prawo gry w Mistrzostwach Polski SL6, a więc: KS In-Plus NieBrowarek Warszawa, Falcons Chorzów, Chłopcy z Bielan Warszawa, a także Gramy Czasami Warszawa. Panowie, do zobaczenia już za dwa tygodnie!

Oprócz nagród drużynowych, przyznaliśmy jednak również kilka wyróżnień indywidualnych. Oto laureaci:

  • Król Strzelców: Jakub Dobias / Patryk Wielgosz (Falcons Chorzów) – 8 goli,
  • Najlepszy Bramkarz: Bartosz Gwóźdź (KS In-Plus NieBrowarek Warszawa),
  • Najlepszy Zawodnik: Mateusz Bui (KS In-Plus NieBrowarek Warszawa).

Gdzie gramy